kulturalnie

Złote
Globy

Written by Marek Michalak, 457 days ago, 0 Comments


Wchodzę na Onet, a tam “Najważniejsze Nagrody przed Oscarami przyznane” i zastanawiam się, czy to dziennikarskie lenistwo czy celowe wprowadzanie ogółu czytelników w błąd. Podejrzewam niestety to pierwsze, co nie najlepiej świadczy o dziennikarzach. Dla porównania oto, co o Globach piszą poważni i liczący się w Hollywood dziennikarze i krytycy.  Czasy się zmieniły. Teraz na Oscary większy wpływ mają blogerzy z Awardsdaily czy eksperci z Gold Derby niż grupka podstarzałych dziennikarzy. To co zostaje to jednak bardzo fajna, często nieco bałaganiarska gala, będąca jak się mówi “najlepszą imprezą w Hollywood”. Dlatego, że atmosfera jest luźniejsza.  Globy to wciąż element tradycji, który istnieje dłużej niż lepiej prognozujące Oscary nagrody poszczególnych gildii zawodowych.

Pełną listę zwycięzców znajdziecie pod tym adresem lub w każdym serwisie informacyjnym świata.

Dość jednak o tym, czas na uwagi do samej gali i jej przebiegu oraz oczywiście nagród:

1. Tina Fey i Amy Poehler – kocham je obie i mają ogromny wdzięk, szkoda że nie miały więcej dobrych żartów takich jak ten z Cameronem i Bigelow czy ten o Hathaway i Jamesie Franco.

2. Bill Clinton zapowiadający “Lincolna” – wielka chwila, widać było że nawet Spielberg był poruszony podobnie jak gdy agent CIA Tony Stevens zapowiadał klip z “Argo”

3. Dwa ważne zwycięstwa “Argo” znowu mogą trochę namieszać na Oscarach. Affleck z racji braku nominacji Oscara nie zgarnie, ale spora ilość nagród krytyków i te dwa ważne Złote Globy dla “Argo” to może być to, co przeważy o tej naprawdę ważnej statuetce pod koniec lutego.

4. Również “Les Mis” dostało sporego kopa, zgarniając 3 nagrody. Muszę tu wspomnieć przede wszystkim nagrodę dla Anne Hathaway, z racji tego, że zachowała się z rzadką w tym świecie gracją i część mowy dziękczynnej poświęciła Sally Field (głównej konkurentce), dziękując jej za wsparcie, inspiracje i wspominając jej wielkie role. Widać Anne uważnie słuchała Field tutaj.

5. HFPA pokazało też miłość do Tarantino, dając “Django” aż dwie statuetki. Tarantino dostał ją za oryginalny scenariusz, a Christoph Waltz za rolę drugoplanową. Szczerze mówiąc to mam nadzieję, że na Oscarach w obu kategoriach Akademia zdecyduje się jednak nagrodzić kogoś innego.

6. Bez zaskoczeń nagrody zgarnęli też Michael Haneke, Daniel Day-Lewis, Jessica Chastain (pięknie dziękująca Kathryn Bigelow) i Jennifer Lawrence (której zły humor czy choroba odbiły się na nieco nieskładnej mowie) oraz Adele, która rozbawiła mnie swoją szczerą i bezpretensjonalną reakcją.

7. Nagrody telewizyjne tradycyjnie poszły w ręce “nowych” – triumfowała więc Lena Dunham i jej “Dziewczyny” oraz ultrapopularny w USA (i mocno przereklamowany) “Homeland”.

To była dziwna gala. Miejscami zdawała się napisana na kolanie i bałaganiarsko zrobiona. Innym razem wyglądało, jakby całe to bałaganiarstwo było celowe i miało tylko pokazać większy luz całości. W każdym razie oglądało się to bardzo dziwnie.

Na koniec zostawiłem sobie przemówienie wieczoru. Jodie Foster, najmłodsza w historii laureatka nagrody im. Cecila B. DeMille’a, po prostu rozniosła salę. To było przemówienie emocjonalne, mocne, szczere i wzruszające (zaraz zabraknie mi przymiotników). Zobaczcie sami.

*